Co to jest wdzięczność? (2 Krl 5, 14-17) XXVIII Ndz. Zw. C
Historia uzdrowienia Syryjczyka Naamana jest opisana według popularnego w Starym Testamencie schematu pojawiającego się w wielu odmianach, który zawsze prowadzi do oddania chwały Bogu i uznania Go za jedynego, prawdziwego Boga. Warto przeczytać opowiadanie o Naamanie w całości, czyli cały piąty rozdział tej księgi.
W przebiegu uzdrowienia możemy wyróżnić następujące etapy: ważny dla króla Syrii człowiek jest chory i nikt nie jest w stanie mu pomóc; prosta służąca żydówka mówi o proroku mającym moc uwalniania z choroby; prorok przychodzi z pomocą królowi Izraela, który nie wie jak rozumieć prośbę Syryjczyków; rozczarowanie Naamana poleceniem Elizeusza; sługa zachęca do posłusznego wypełnienia słów proroka; uzdrowiony Naaman pragnie hojnie wynagrodzić Elizeusza, ale ten odrzuca zapłatę; wiara Naamana uznającego odtąd że jest tylko jeden Pan, Ten, który jest Bogiem Izraela. Opowiadanie kończy się historią sługi Elizeusza, który za plecami swego pana próbuje wykorzystać hojność uzdrowionego. Jednak spada na niego surowa kara, za to, że chciał „zarobić” na mocy Najwyższego.
Kulminacyjnym momentem opowiadania nie jest opis uzdrowienia, cudu będącego starotestamentalną zapowiedzią chrztu Kościoła, ale przemiana poganina w wyznawcę Jedynego Boga. Uzdrowiony Naaman od tego momentu nie chce czcić żadnego z „bogów” znanych mu dotychczas i postanawia składać ofiary wyłącznie Bogu Izraela. Historia odczytana w kontekście uzdrowienia dziesięciu trędowatych odsłania sens wdzięczności, jakiej pragnie Bóg od tych, którym okazuje swą dobroć. Bóg oczekuje, że człowiek uzna Jego moc, odda Mu chwałę, rozpozna darmowość Jego miłości i pozostanie Jego wiernym wyznawcą. W swej Ewangelii Łukasz uwypukla jak trudna jest tak rozumiana wiara dla tych, którzy są przekonani o własnej sprawiedliwości zrodzonej z przestrzegania przepisów Prawa. Jedynym wracającym do Jezusa, aby uznać w Nim Bożego posłańca jest poganin, Samarytanin. Ten powrót jest nie tylko ponownym przyjściem do Jezusa, ale także odnalezieniem nowego sensu własnej historii, w którą wkroczył Bóg. „Wracać, powracać” to ulubiony czasownik Łukasza. W greckiej Biblii jest użyty łącznie 52 razy, z tego 32 razy przez trzeciego Ewangelistę. Powrót rozumiany jako odnalezienie Bożej obecności i Jego mocy w swoim życiu wydaje się ważnym światłem dla rozumienia uzdrowienia Naamana. Bóg nie uzdrawia go po to, aby stał się Izraelitą, ale aby wróciwszy do siebie świadczył, że jest tylko jeden Bóg Wszechmocny.
Innym ważnym wymiarem uzdrowienia Naamana oraz dziesięciu trędowatych jest wdzięczność. Elizeusz ukazuje swoją postawą i upartym „Nie wezmę!” darmowość łaski, za którą człowiek nie może nic w zamian ofiarować. To nie Naaman obdarza proroka, ale sam otrzymuje dar oczyszczenia oraz zabiera ziemię z kraju jedynego Boga. A rozwijając teologiczną ideę wdzięczności Samarytanina dostrzeżemy, że Bogu nie tylko nie zależy na „podarkach”, bez znaczenia jak hojnych, a nawet na naszym najszczerszym „Dziękuję!”, lecz wyłącznie na wierze będącej więzią z Nim, najgłębszym pragnieniem trwania w relacji przyjaźni i miłości. Narodziny takiej relacji wymagają oczyszczenia z mentalności zasługiwania oraz przekonania o własnej sprawiedliwości, które miałaby być kluczem do Bożej dobroci. Łukasz wprost to ukazuje przywołując Syryjczyka Naamana w kontekście mowy Jezusa w synagodze w Nazarecie, a wdzięczny Samarytanin uzdrowiony z trądu jest niezaprzeczalnym echem miłosiernego Samarytanina.
Dlatego historia Naamana jest pytaniem postawionym mi przez Boga o moją wiarę i wdzięczność. Jak szukam Boga, jak pragnę Go, czego oczekuję od Niego? Kto mi wskazuje drogę do Jego łaski? Kto otwiera moje serce na posłuszeństwo słowom dzisiejszych proroków, nawet jeśli ich „recepty” nie wydają się adekwatne do mojej sytuacji? Czy rzeczywiście dopiero doświadczenie trądu, czyli powolnego i świadomego tracenia własnego życia może mnie otworzyć na łaskę? Jaka choroba duszy (emocji, ambicji, oczekiwań, przyjaźni) lub też jaki „zawód miłosny” w relacji do Boga trzymają mnie na uboczu mojego własnego życia? Naaman wraca z postanowieniem: odtąd twój sługa nie będzie składał ofiary całopalnej ani ofiary krwawej innym bogom, jak tylko Panu. Samarytanin oddaje chwałę Bogu, wyznając prawdę Jego dobroci. Kościół nie zna większej ofiary ani donioślejszego oddawania Bogu chwały, jak celebracja dziękczynienia, które Syn składa Ojcu na krzyżu. A Eucharystia to szczyt zjednoczenia z Bogiem, jakiego mogę doświadczyć tu na ziemi, w mojej doczesnej historii. Może więc wystarczy, żebym postawił sobie jedno pytanie: Jak Eucharystia prowadzi mnie do komunii z Bogiem i braćmi? Jak pozwala mi pojednać się z historią mojego życia, z tym kim i jakim jestem?
ks. Maciej Warowny


