„Cierp ciało …” (Hi 7, 1-4. 6-7) V Niedziela Zwykła B

Księga Hioba jest filozoficzno-teologicznym traktatem, który szuka odpowiedzi na pytanie o ludzkie cierpienie. Dlaczego człowiek cierpi? Zdaje się powszechnie zrozumiałym i oczywistym cierpienie jako kara za popełnione nieprawości. W takim kluczu przyjaciele Hioba starają się, aby odnaleźć winę w jego życiu i z ulgą stwierdzić: „Zgrzeszyłeś i teraz ponosisz tego konsekwencje. A twoja zarozumiałość zaślepiła ci oczy, tak że tego nie dostrzegasz”.

Ale Hiob, a tym samym narracja całej księgi, nie zadawala się takim jednostronnym wyjaśnieniem. Bowiem celem poszukiwań jest odpowiedź na pytanie, dlaczego ludzie sprawiedliwi cierpią? Dlaczego ci, którzy nie popełnili żadnej nieprawości są ofiarami wojen, chorób, przemocy, skrajnej biedy? Nie mogli popełnić żadnego zła, a spadają na nich ciężkie doświadczenia. Jednak w Księdze Hioba nie znajdziemy odpowiedzi innej niż konieczność poddania się Bożej wszechmocy. On wie, dlaczego naznacza życie człowieka cierpieniem, a kim my jesteśmy, byśmy chcieli podważać mądrość Jego decyzji?

Spadające na Hioba nieszczęścia i cierpienia są bazą dla refleksji o ludzkim życiu. Medytowany fragment pochodzi z pierwszej odpowiedzi-rozważania Hioba w odpowiedzi na przemowę jego przyjaciela, Elifaza (4, 1 – 5, 27). Wobec niepodważalnej prawdy, że Bóg jest sprawiedliwy i nagradza sprawiedliwość, Hiob rozważa ludzkie losy i stawia Bogu pytania: A kim jest człowiek, abyś go cenił i zwracał ku niemu swe serce? Czemu go badasz co ranka, na co doświadczasz co chwilę? Czy wzrok swój kiedyś odwrócisz? Pozwól mi choćby ślinę przełknąć. Zgrzeszyłem. Cóż mógłbym uczynić Tobie, Stróżu człowieka? Dlaczego na cel mnie wziąłeś? Mam być dla Ciebie ciężarem? Czemu mojego grzechu nie zgładzisz, nie zmażesz mej nieprawości? Bo teraz położę się w prochu, nie będzie mnie, choćbyś mnie szukał (7, 17-21). Wobec ciężaru życia, które Hiob porównuje do bojowania, losu najemnika i niewolnika oraz do cierpienia człowieka dręczonego lękiem i bezsennością, pojawia się jedyna alternatywa. Skoro cierpienie jest karą za grzechy, to przecież Bóg może zgładzić grzech człowieka, wymazać go ze swej pamięci, aby człowiek został uwolniony od cierpienia. Dlaczego tego nie czyni?

Księga Hioba stawia pytania, które znajdą swą odpowiedź dopiero w Chrystusie. To On zgładzi grzech i zmaże nieprawość. Ale owocem Chrystusowego dzieła zbawienia nie będzie zniknięcie cierpienia z ludzkiego życia, a łaska przyjęcia go jako zbawiennego krzyża. Refleksje Hioba odczytane w świetle Ewangelii Marka ukazującej Chrystusa, który pozostawia nie-uzdrowionych i deklaruje: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem, wskazuje na zbawienie i łaskę, które nie usuwają cierpienia z ludzkiej codzienności, ale wprowadzają do niego nowy wymiar. Odpowiedzią nie jest mechaniczne uzdrowienie, zakończenie bólu, biedy, choroby. Jezus naucza, czyli czyni z ludzi swoich uczniów oraz demaskuje kłamstwa demona, który chce człowiekowi wmówić, że to Bóg sprowadza na ludzi niesprawiedliwe cierpienia.

Chrześcijańską odpowiedź na pytanie o sens cierpienia odnajdujemy w świadectwie świętych i męczenników: „(…) Felicyta zaczęła odczuwać bóle porodowe. A ponieważ był to poród przedwczesny, w ósmym miesiącu, a więc z natury rzeczy był bardzo ciężki, jeden ze strażników powiedział: „Jeżeli teraz tak cierpisz, to co zrobisz, kiedy będziesz rzucona zwierzętom, które zlekceważyłaś, kiedy odmówiłaś złożenia ofiary”. Ona odrzekła: „Teraz ja cierpię to, co cierpię; tam zaś będzie we mnie cierpiał ktoś inny za mnie, ponieważ i ja będę cierpiała za niego”. Święta Teresa od Dzieciątka Jezus napisała: „Nigdy nie przypuszczałam, że można tyle cierpieć. Nigdy! Nigdy! (…) Dlatego też mimo tego cierpienia, które odbiera mi całą radość, mogę jednak wołać: „Panie, przepełniasz mnie radością przez wszystko, co robisz”. A co mogą nam odpowiedzieć inni? Rzesze współczesnych świadków wiary, święty Maksymilian Kolbe, Ojciec Pio, ksiądz Dolindo, czy św. Jan Paweł II oraz tylu, tylu innych?

Niestety pytania Hioba oraz mechaniczne łączenie cierpień i nieszczęść z popełnionym złem coraz bardziej dominują społeczny wymiar naszego życia. Jest jeszcze wielu wierzących, którzy przyjmują ciężkie doświadczenia w pokoju serca i poddaniu się woli Boga, bez natarczywych pretensji: „Dlaczego ja? Jest tylu gorszych ode mnie, których trzeba by ukarać rakiem lub wypadkiem”. Jednak w wymiarze społecznym już nie ma zgody na niezawinione cierpienie. Współcześni ideolodzy „prawd najwyższych” zawsze wskazują winnych: bogaci, politycy, skrajni prawicowcy lub lewicowcy, imigranci, przemysł, jedzenie mięsa, sztuczne nawozy, pestycydy, etc. etc. A przecież cierpienie to znak naszego ograniczenia. Nie jesteśmy bogami. Mylimy się, popełniamy błędy. My, wszyscy ludzie, tacy jesteśmy. Cierpienie ma jedyną odpowiedź w Chrystusie, w Jego miłości i tajemnicy krzyża. Żadna rewolucja nie rozwiązała problemu cierpienia. Ani rewolucja przemysłowa, ani rewolucja komunistyczna nie zlikwidowały biedy. Skąd w nas wiara w rewolucje polityczne, feministyczne, ekologiczne, informatyczne? Czyż nie wyłącznie z grzechu pychy podsycanej głosem Kłamcy: „Będziesz jak Bóg. Ty jesteś bogiem. Decyduj sam!?”. Myślę, że cierpienie jest ostatnim z głosów rozsądku, który przemawia do nas, abyśmy znali i przyjmowali prawdę o naszej ograniczonej naturze i wszechmocy Bożej miłości, która daje nam życie wieczne.

ks. Maciej Warowny

TOP