Odkupiony prorok (Iz 61, 1-2a. 10-11) III Niedziela Adwentu B

Trzecia część księgi Izajasza, czyli rozdziały od 56 do 66, powstaje po powrocie z niewoli babilońskiej, pod koniec VI wieku przed Chrystusem. Jej autor nazwany umownie Trzecim-Izajaszem jest spadkobiercą szkoły wielkiego proroka końca VIII wieku, stylem swego dzieła nawiązuje do Izajasza i swego bezpośredniego poprzednika z czasów babilońskiego wygnania zwanego Drugim-Izajaszem.

Rozdziały od 60 do 62, z których pochodzi rozważana przez nas lektura w bezpośredni sposób nawiązują do czterech pieśni cierpiącego Sługi Pańskiego, których autorem jest jego poprzednik. Widzimy dzieła Sługi Pańskiego spełniającego misję otrzymaną od Boga. Niektórzy komentatorzy przypuszczają, że to sam Sługa Pański przemawia słowami proroka. Kontekstem poprzedzającym lekturę jest zapowiedź triumfu Jerozolimy. Miasto Boga stanie się znakiem dla wszystkich narodów, światłem prowadzącym do Boga, celem pielgrzymek wszystkich ludów. Obraz odnowionej Jerozolimy odnajdujemy w XXI rozdziale Apokalipsy. Jerozolima jest Oblubienicą Baranka, stąd bierze się jej wspaniałość przyciągająca wszystkie ludy ziemi. Od obrazu odnowionej Jerozolimy prorok prowadzi nas do odkrycia sensu powierzonej mu misji prorockiej. Chwała Świętego Miasta objawia się poprzez życie świadków Bożej łaskawości. Ubodzy, poranieni, zniewoleni, zadłużeni są przedmiotem szczególnej troski Boga i znakiem Jego miłosierdzia. Do nich jest więc skierowana prorocka działalność. W wierszach pominiętych w lekturze odnajdziemy jeszcze smutnych i płaczących, którzy doświadczą szczególnego pocieszenia.

Rozważany tekst Jezus odnosi wprost do siebie rozpoczynając w nazaretańskiej synagodze swoją działalność, jak opisuje to Łukasz w IV rozdziale swej Ewangelii. Natomiast druga część lektury to kantyk wdzięczności i uwielbienia, wyraz radości z doświadczonej Bożej miłości. Odświętną szatą otrzymaną od Boga jest biała szata chrzcielna, znak oblubieńczej i czystej miłości do Boga zrodzonej z poznania Jego dobroci. Płaszczem sprawiedliwości Bóg okrywa nagość grzechu marnotrawnego syna wracającego do ojca, a pierścień, rodowy klejnot, oznacza przywrócenie mu utraconej godności. Poraniony grzechem człowiek nie musi ukrywać swej słabości pod figowym liściem, a na polach nie rośnie już „cierń i oset”, ale wspaniały ogród, znak Bożej sprawiedliwości. Jednak to nie zasługi poniesionych cierpień Sługi Pańskiego są uzasadnieniem tego wspaniałego triumfu, ale dobroć i miłosierdzie Boga, który konsekwentnie prowadzi swój lud drogą uświęcenia. Jest to droga nieustannego przechodzenia od grzechu do sprawiedliwości, od samowoli do woli Boga. Wspaniała, ślubna szata, którą Bóg przyodziewa wierny Jemu lud, jest znakiem ostatecznego zwycięstwa. Jednak zanim ono nastąpi Paweł ukazuje nam inną szatę, zbroję Bożą (Ef 6, 10-18a), której potrzebują wierzący, aby nie splamić białej sukni chrzcielnego narodzenia do życia wiecznego.

W Biblii Jerozolimskiej rozważany fragment nosi tytuł „Powołanie proroka”. Z jednej strony poprzez chrzest jestem włączony w prorocką misję, z którą Jezus całkowicie się utożsamia, z drugiej zaś także ja jestem ubogim, pokaleczonym, zniewolonym i zadłużonym. Nie mogę się obyć bez słuchania i usłyszenia Dobrej Nowiny, to moje poranione serce potrzebuje opatrunku, kajdany moich zniewoleń definitywnego rozerwania, a moje długi wobec Boga i braci anulowania. Tylko wówczas radość stanie się moim udziałem. Ogromnie weselę się w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim nigdy nie zabrzmi w ustach biednych, poronionych, zniewolonych za długi ludzi. Na nic się zdadzą terapie, autotreningi, pozytywne myślenia, medytacje uważności czy techniki relaksacyjne. Muszę koniecznie spotkać mojego wybawiciela, Sługę Pańskiego, który stanie się moim odkupicielem (hbr. go’el). Jak wyjaśnia przypis Biblii Jerozolimskiej do Izajasza 41, 14: „go’el to przede wszystkim bliski krewny. Jego obowiązkiem jest: pomszczenie przelanej krwi (Lb 35,19+), wykupienie tych krewnych, którzy za długi stali się niewolnikami, obrona wdów należących do własnego rodu (Rt 2,20+), a więc słowo to określa Boga jako opiekuna uciśnionych i wybawiciela Jego ludu. W tym znaczeniu pojawia się ono często w Ps (por. 19,15+) i w drugiej części Iz (43,14; 44,6.24; 47,4; 48,17; 59,20; por. Jr 50,34). NT i teologia chrześcijańska podejmą tę ideę, odnosząc ją do Jezusa, który też jest „Odkupicielem”.

Prorocki wymiar mojego życia musi być zbudowany na poznaniu Odkupiciela i nieodzownie ukazuje on prawdę o przeżytym wyzwoleniu, o osobistym z Nim spotkaniu. Inaczej nie jest możliwe obwieszczanie Dobrej Nowiny, opatrywanie ran, wyzwalanie, anulowanie długów. Bez osobistego doświadczenia nowej natury, bez doświadczenia, że to Pan mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, a ziemski ogród nie rodzi już tylko cierni i ostów, ale drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące, nigdy nie podejmę prorockiej misji. Nigdy nie stanę się Janem Chrzcicielem uniżającym się i oczekującym na Mesjasza. Moje słowa nie będą miały Janowej pewności, że ja się nie liczę, a pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Jan nie jest człowiekiem sukcesu, religijnej władzy ani politycznych wpływów. Jedni go słuchają, a inni mówią, że zły duch go opętał. Jednak doświadcza prawdziwej radości spotkania z Mesjaszem: przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu (J 3, 29). Dlatego jednym z najważniejszych elementów tworzących prorocką tożsamość jest przyjaźń z Oblubieńcem. Czy ja rzeczywiście jestem przyjacielem Jezusa? Jeśli tak, to jak tego doświadczam?

ks. Maciej Warowny

TOP