Mądrość czeka na mnie (Mdr 6, 12-16) XXXII Niedziela Zwykła A

Księga Mądrości jest najmłodszą z ksiąg Starego Testamentu. Powstała w pierwszym wieku przed Chrystusem w środowisku aleksandryjskich Żydów. Napisana w całości po grecku stanowi wyraźną polemikę z kulturą i filozofią helleńską. Autor dzieła łączy greckie terminy z hebrajskim sposobem myślenia w ten sposób nieświadomie przygotowując podłoże pod pisma Nowego Testamentu.

Księga rozpoczyna się od fundamentalnego dla wszystkich mędrców i filozofów pytania o dobro i zło. Autor przede wszystkim pyta, dlaczego sprawiedliwi cierpią, kiedy nieprawym wszystko dobrze się układa? Takie i podobne pytania rodzą się w obliczu hedonistycznego nastawienia do życia w świecie helleńskim, zrodzonego z tezy, że „przecież nikt nie wie, co będzie po śmierci”. Autor odpowiada teologicznym obrazem definitywnej odpłaty za czyny dobre lub złe, która będzie miała miejsce po śmierci. Wieczna nagroda lub kara stanowią ostateczne rozwiązanie dylematu, co otrzymam za wyrzeczenia doczesności, a jak będą ukarani egoiści czyniący zło oraz grzesznie korzystający z przyjemności tego życia. Mądrość zaś prowadzi człowieka do odrzucenia grzechu i czynienia dobra.

Autor pod obrazem mądrości zawiera treści, które w Nowym Testamencie odnajdziemy odniesione do słowa Bożego. Dlatego sposób mówienia o mądrości jest podobny Janowej i Pawłowej nauce o wcielonym słowie Bożym, Chrystusie. Mądrość znajdą ci, którzy ją miłują i jej szukają. Wydaje się, że jest to pierwsza trudność na drodze do mądrości, bowiem często poszukiwanie jej jest motywowane pragnieniem potwierdzenia naszych własnych przekonań pośród natłoku idei i wielości teorii na każdy temat. Człowiek tworzy swój obraz idealnego świata i szuka dowodów na jego prawdziwość. Mądrość zaś domaga się otwartości na to, co Bóg chce nam powiedzieć o świecie i o nas samych. Mądrość pozwala się poznać, kontemplować, ale tym, którzy ją cenią. Człowiek nie jest pozostawiony samemu sobie w poszukiwaniu mądrości. To ona dostrzega go pierwsza i chce mu się ofiarować. Tak przedstawiona mądrość przywodzi na myśl spotkanie Jezusa z Zacheuszem. Pan dostrzega „ciekawskiego” celnika i wprasza się na gościnę do jego domu. Takie przedstawienie mądrości rodzi ważne dla mnie pytania: Czy rzeczywiście pragnę rozumieć świat tak, jak Bóg go rozumie? Czy chcę poznawać Boga dzięki Jego miłości do mnie? Kluczem do mądrości staje się pragnienie, kochanie, kontemplacja, szukanie, znajdowanie, myślenie, czuwanie. Czy jestem gotów nie spać, aby odnaleźć mądrość, wstawać o świcie, aby ją spotkać, pozwolić się odnaleźć w moich mętnych zamysłach i pragnieniach?

Moje poszukiwanie i pragnienie mądrości często ograniczają się do pragnienia posiadania wiedzy, egzegetycznego rozumienia Biblii, dobrej znajomości logicznej i uporządkowanej teologii, etc. Mądrość przekracza w niepomierny sposób tak ograniczone, nauczycielsko-profesorskie rozumienie. Jest ona bowiem sztuką życia w komunii z Bogiem, w jedności z braćmi, w pojednaniu z historią swojego życia, w głębokiej wdzięczności za dar Stworzenia, piękno Ziemi i Wszechświata.  Mądrość nie istnieje poza Bogiem i Jego miłością do człowieka. Na nic się zda najlepsza wiedza, zrozumienie sekretów biblijnych języków lub zawiłości ludzkiego DNA, jeśli nie są one wyrazem znajomości ich Autora oraz miłości do Niego. Mądrość ograniczona do wiedzy staje się narzędziem w służbie tego, co denuncjuje autor Księgi Mądrości – idolatrii, zoolatrii, grzechu i nieprawości. Osobiście dodałbym do tej listy kilka „nowych” grzechów: planetolatria, roślinolatria, przyjemnościolatria, podróżolatria, facebooko- i twittero-latria, i wiele im pochodnych. Bez odniesienia do Boga każdą rzecz stworzoną, każde doświadczenie ludzkiego życia jestem w stanie zamienić w idolatryczne stawianie siebie samego i mojej „prawdy o świecie” w centrum mojego kosmosu i gotów jestem, aby używać przemocy, jeśli inni nie chcą pokłonić się moim idolom (po polsku brzmi to ładniej – „moim bałwanom”).

Medytowana lektura oraz ewangelia o pannach mądrych i głupich łączą się poprzez temat mądrości (ukrytej pod symbolem oliwy), którą posiadła tylko połowa panien oczekujących na oblubieńca. Uczta weselna symbolizuje z jednej strony uczestnictwo w radości zbawionych, ale jest także obrazem miłości Oblubieńca, Chrystusa, który poślubia ludzkość ofiarując siebie na krzyżu. W Starym Testamencie oliwa jest figurą mądrości, łaski, błogosławieństwa, mocy, piękna, siły, miłości i przyjaźni, a w Kościele jest znakiem Ducha Świętego, Jego darów oraz wiary. Panny mądre nie mają zasług wobec Oblubieńca, one odnalazły mądrość na progu swojego domu, czekającą na nich z uśmiechniętym obliczem (tak oddaje nasze „łaskawie” francuskie tłumaczenie liturgiczne). Przyjęcie i ukochanie mądrości sprawiają, że są one gotowe, aby wejść na ucztę weselną. Nie wolno zapominać, że sposób w jaki autor Księgi Mądrości mówi o mądrości Bożej w Pawłowej i Janowej teologii został zaadoptowany do Słowa Bożego. Wcielone Słowo Boże, Jezus Chrystus ukrzyżowany, całkowicie oddający się Ojcu i Kościołowi, swej Oblubienicy, jest mocą i mądrością Bożą (1 Kor 1, 25). Panny mądre to ci wierzący, którzy pozwolili się oczarować miłością Jezusa ukrzyżowanego. Dlatego obudzone ze snu oczekiwania są gotowe, aby natychmiast wejść na ucztę wiecznej radości.

ks. Maciej Warowny

TOP