Miłość i zasiłki (Wj 22, 20-26) XXX Niedziela Zwykła A

Księga Wyjścia opowiada najważniejszą historię potomków Abrahama, któremu Bóg obiecał liczne potomstwo oraz ziemię. Bóg kieruje losami i każde niepomyślne wydarzenie może odwrócić na korzyść ludu, który rodzi się i konstytuuje w drodze przez pustynię.

Wyzwolenie z niewoli egipskiej wiedzie przez pustynię, przymierze zawarte z Bogiem i wzięcie w posiadanie ziemi obiecanej Abrahamowi. Wydarzenia te stanowią fundament tożsamości religijno-narodowej oraz najważniejsze doświadczenie obecności Boga pośród Jego ludu. Ponieważ Bóg jest obecny, dlatego Izrael jest świadkiem nadzwyczajnych znaków Bożego działania, doświadcza ratunku z opresji, zarówno ze strony wrogich ludów, jak i w obliczu pragnienia i głodu na pustyni. Rozważany fragment należy do większej całości zatytułowanej przez Biblię Jerozolimską „Kodeks Przymierza” (20, 22 – 23, 33).

Na górze Synaj Mojżesz spotyka Boga i w imieniu całego ludu zawiera przymierze i Izrael otrzymuje Prawo. Kodeks Przymierza, zważywszy na rozbudowaną część regulującą życie rolniczo-pasterskie ostatecznie jest zredagowany w czasach po zdobyciu ziemi obiecanej. Lud zamieszkał nowe ziemie i potrzebuje Prawa, które skodyfikuje jego życie. Izraelici nie są już napływowymi osadnikami, obcymi dla innych, ale są „u siebie” zadomowieni w kraju otrzymanym od Boga. Nie są już przybyszami, a rodzące się społeczeństwo potrzebuje prawa i zasad solidarności społecznej. Dwie kategorie społeczne najbardziej wrażliwe w patriarchalnym społeczeństwie to wdowy i sieroty. Dlatego znajdują szczególną ochronę w Prawie. Jeśli „sierota i wdowa” jako podmiot społecznej troski powracają ponad 20 razy w pismach Starego Testamentu, to w Księdze Powtórzonego Prawa dziesięciokrotnie pojawiają się w triadzie, którą Prawo bierze w opiekę: Przeklęty, kto łamie prawo obcokrajowca, sieroty i wdowy (Pwt 27, 19; por. 14, 29; 16, 11. 14. 17, etc.). W rozważanym tekście dwie kolejne reguły dotyczą relacji pomiędzy zamożnymi i ubogimi. Prawo zabrania pożyczek na procent i domagania się zastawu, którym byłyby rzeczy niezbędne do życia.

Lektura rozważanego tekstu w świetle Ewangelii o największym przykazaniu ukazuje szczególną drogę od miłości Boga jako Jedynego Pana do miłości bliźniego, jako fundamentu obowiązków względem bliźnich. Warto powrócić do listy nakazów, w których pojawia się obowiązek miłości do bliźniego: Kiedy żąć będziecie zboże ziemi waszej, nie będziesz żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych na polu. Nie będziesz ogołacał winnicy i nie będziesz zbierał tego, co spadło na ziemię w winnicy. Zostawisz to dla ubogiego i dla przybysza. Ja jestem Pan, Bóg wasz! Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. Byłoby to zbezczeszczenie imienia Boga twego. Ja jestem Pan! Nie będziesz uciskał bliźniego, nie będziesz go wyzyskiwał. Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka. Nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan! Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczym na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego. Nie będziesz szerzył oszczerstw między krewnymi, nie będziesz czyhał na życie bliźniego. Ja jestem Pan! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan! (…) Przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej. Ja jestem Pan, Bóg wasz! (Kpł 19, 9-18. 34).

Długa lista zakazów rozpoczynających się od Nie będziesz … uświadamia, że to nie Jezus „wynalazł” miłość jako fundament relacji społeczno-religijnych, lecz On tylko poprzez swoją Paschę umożliwił to, co było znane wszystkim żydom, ale niemożliwe do wykonania. Dzięki Chrystusowi wykonalnym staje się to, co z racji bezsilności człowieka ukrywane było pod płaszczem hipokryzji. Jezus uzdalnia człowieka, by nie gnębił i nie uciskał przybysza, nie krzywdził sieroty i wdowy, nie pożyczał dla zysku, nie domagał się ludzkiego życia jako zastawu dla udzielonej pożyczki (por. Pwt 24, 6). Nie musimy jednak krytykować starotestamentalnych czasów za ich bezradność wobec miłości Boga i bliźniego. Nasza post-chrześcijańska epoka nie tylko na Zachodzie, ale także coraz widoczniej w Polsce, podobnie nie radzi sobie z wezwaniem do miłowania bliźniego. Dlaczego? Wydaje się, że odpowiedź jest oczywista. Z listy priorytetów ludzkiego życia została skreślona miłość do Boga. „Nowoczesny” człowiek nie musi zawracać sobie głowy w jaki sposób odpowiedzieć na krzyż Chrystusa i Jego zwycięstwo nad grzechem i śmiercią. A bez Chrystusa nie da się kochać ani Boga, ani bliźniego.

Nowoczesny, a może już po-nowoczesny człowiek, obywatel świata, nie potrafi się przyznać, że nie jest zdolny do miłości. Dlatego nieustannie Wielkie Komisje i Ważne Urzędy produkują tony dokumentów nakazująco-wyjaśniających, rzekomo w trosce o równość, braterstwo, sprawiedliwość społeczną, czyli kto i za czyje pieniądze winien zajmować się osobami w potrzebie. Ale ponieważ diabeł nie ma w sobie nic oryginalnego, a jedynie małpuje Pana Boga, dlatego mesjańskie obwieszczenie zbawienia: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana (Łk 4, 18-19) – przerobił na Deklarację Praw Człowieka i Obywatela (czyli gilotynę), na Manifest Komunistyczny (czyli gułagi, terror, więzienia i prześladowania) lub też na prawo do samostanowienia narodów (Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych), czyli masakry etniczne i religijne. Diabeł prowokuje samozwańczych szefów uznających samych siebie za współczesnych Mesjaszów, których trzeba hojnie opłacać z publicznych kas. Diabeł także otwiera więzienia, ale nie uciśnionym lecz kryminalistom, aby dalej mogli kraść, zabijać i niszczyć, etc., etc. Diabeł nie potrafi kochać, więc jego interpretacja miłości bliźniego rodzi egoistyczno-narcystyczny spektakl, w którym wielcy tego świata troszczą się nie o biednych, ale o swój wizerunek medialny.

Jan Apostoł sformułował najdonioślejszą definicję Boga: Bóg jest miłością (1J 4, 8. 16). Z tego stwierdzenia wynika niemożność oddzielenia miłości, np. do cudzoziemca, sieroty i wdowy, od jej Autora. Bez Boga nie ma bowiem miłości. A bez miłości wolność, miłosierdzie, prawo, sprawiedliwość stają się kalekimi imitacjami. Kiedy człowiek jest przekonany, że to on jest jedynym autorem dobra, prawdy, piękna, sprawiedliwości, pokoju, postępu, to diabeł staje się ich oficjalnym interpretatorem. Dlatego najmocniejszym fundamentem kierowania się zasadą miłości do bliźniego, odrzucenia przemocy i wykorzystywania słabości brata jest autorytet Boga: Ja jestem Pan! Ten zwrot, który powraca w Starym Testamencie blisko 150 razy, znajduje swoje dopełnienie w wyznaniu wiary, które poprzedza przykazanie miłości Boga: Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Pan jedynie (Pwt 6,4). Bez takiej wiary złudzeniem pozostanie miłość, sprawiedliwość społeczna, działalność charytatywna, które zamiast podnosić człowieka będą go upokarzać interesownością i klientyzmem.

ks. Maciej Warowny

TOP