Kto rozpozna Cyrusa? (Iz 45, 1. 4-6) XXIX niedziela zwykła A

Kiedy Deutero-Izajasz dostrzega wschodzącą potęgę perskiego władcy, jego zwycięstwa militarne i politykę tolerancji wobec podbitych narodów, nie wacha się wskazać go, jako Bożego wybrańca, którego sposób działania jest darem Bożej łaski, aby Izraelici mogli powrócić do ziemi swych ojców i odbudować Świątynię.

Literackie dzieło Deutero-Izajasza, czyli rozdziały od 39 do 55 Księgi Izajasza nazywane od swej treści „Księgą pocieszenia Izraela”, napisane pod koniec niewoli babilońskiej, chce podtrzymać nadzieję na powrót do ojczyzny, przywrócenie kultu Jedynego Boga, szczęśliwe zakończenie wygnania dla tych, którzy nawet bez świątyni i z dala od ojczyzny pozostawali wierni Bogu i Jego Prawu. Cyrus nie został namaszczony przez jakiegoś proroka lub kapłana, ale to sam Bóg ujął go mocno za prawicę, aby ujarzmić przed nim narody. Wiara Izraela dojrzewa do uniwersalizmu uznającego, że Jedyny Bóg, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, ma władzę nad narodami pogańskimi i ich władcami oraz może według swej woli angażować ich do działania na rzecz narodu wybranego.

Lata wygnania nie były wyłącznie czasem rozpaczy i płakania nad utraconą ojczyzną, jak wymownie mówi o tym Psalm 137: Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską w obcej krainie? Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech [o mnie] zapomni moja prawica! Niech język mi przyschnie do podniebienia, jeśli nie będę pamiętał o tobie, jeśli nie będę przedkładał Jeruzalem ponad największą moją radość. Wygnanie to także czas dojrzewania wiary, uczenia się Bożego spojrzenia na losy świata i Jego ludu. Poznanie własnych grzechów, duch pokuty i cierpliwego znoszenia niewoli stają się kluczem do odkrywania Bożego miłosierdzia, Jego cierpliwości i wierności danemu słowu. Bóg nie porzucił swego narodu, ale kiedy naród powraca do Niego, to nawet pogańskie królestwa i ich władcy służą dobru narodu wybranego. Tylko On potrafi to uczynić, bowiem jest Jedynym Władcą całej ziemi i wszystkich zamieszkujących ją ludów.

Bóg jest Panem historii i wszelka władza pochodzi od Niego. Jednak tak wyrażana wiara wymaga dojrzałości, która nie przychodzi spontanicznie, bowiem nasze doświadczenia są interpretowane przez demony, które natychmiast stawiają pozornie retoryczne pytania: a Hitler, Stalin, Pol Pot??? Ich władza też pochodzi od Boga? Demoniczna sugestia jest jednoznaczna. Bóg nie ma nic do powiedzenia w tych sprawach i albo nie chce się tym zająć, w domyśle – nie przejmuje się losem człowiek, albo jest bezsilny wobec takiej sytuacji. W obu przypadkach – kontynuują demony – szkoda marnować dla Niego czas, ale trzeba walczyć i niszczyć przeciwników, prowokować rewolucje, ustawiać nowe gilotyny, etc., etc. Teologowie zaś odpowiedzą, że od Boga pochodzi zasada władzy, że każda społeczna struktura, a człowiek jest przecież stworzeniem społecznym, potrzebuje władzy. I tu kończy się rola Boga, „od Którego pochodzi wszelka władza”. Jednak Deutero-Izajasz nie ma wątpliwości, że Bóg potrafi wykorzystać dla dobra swego ludu zdolności i ambicje perskiego monarchy. Potrzeba wyłącznie spojrzenia wiary i nawrócenia, które pozwalają patrzeć prosto w oczy nawet najtrudniejszym wydarzeniom.

Kara wygnania odniosła należyty skutek. Wygnańcy zrozumieli grzechy swoich przodków, głupotę pokładania ufności w przymierzach politycznych i przebiegłych kalkulacjach, komu lepiej płacić daniny? Na wygnaniu Izrael odkrywa moc Bożego słowa. Ono pociesza, pokazuje drogę, umacnia, daje nadzieję, rozwiązuje dylematy moralne oraz buduje jedność ludu. Rozważany tekst uwypukla wiarę w Jedynego Boga. Nie ma innych bogów, nie ma nikogo, kto może Mu się przeciwstawić. Po dziesięcioleciach grzechu i idolatrii powraca wiara: Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Pan jedynie (…) Pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił, przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu (Pwt 6, 4. 6n). Połączenie tej lektury z Jezusową odpowiedzią daną faryzeuszom, aby Cezarowi oddać, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga, podkreśla aspekt jedyności Boga, który nie boi się „konkurencji”. Bowiem konkurencji nie ma, a jedynie demoniczne kłamstwa chcą nam wmówić, że to my sami jesteśmy bogami. Niestety dobrobyt ekonomiczny i pokój wzmacniają to przekonanie. Cóż za paradoks!

Pierwszą refleksją, jaką lektura Izajasza we mnie zrodziła to ciekawość, kto może być dziś Cyrusem dla naszego pokolenia oraz gdzie znaleźć proroka, który go wskaże? Jednak natychmiast przyszła mi myśl, że nie wolno ograniczać się do perspektywy jednego pokolenia, mojej rodziny, zachowania mojej wiary. Proroctwo o Cyrusie przychodzi po 70 latach od zburzenia Jerozolimy, po 70 latach od kompletnej klęski i utraty wszystkiego. Lud potrzebował czasu na nawrócenie. Dlatego wydaje się ważniejszym zrozumienie historycznej perspektywy, którą tworzą dzisiejsze wydarzenia. Jesteśmy na początku nowego wygnania? Pod koniec lat 90 wierzyliśmy, że z niego powracamy, a lata niewoli przetrwaliśmy dzięki wierności Bogu i Kościołowi. Gdzie są prorocy, którzy odsłonią nam, że Bóg powołał nowego Cyrusa? A może mamy pokornie przyjąć nową niewolę, bowiem uwierzyliśmy mirażom szczęścia bez Boga? W historii narodu wybranego każdy czas prosperity ekonomicznej kończył się rozwiązłością moralną, hipokryzją religijną oraz idolatrią. Czy to jest moment, w którym nasze grzechy i zrodzona z nich głupota przeważyły szalę i właśnie nadszedł czas pokuty wygnania, czas bycia cudzoziemcem we własnym kraju?

ks. Maciej Warowny

TOP