Radość pokornych (Za 9, 9-10) XIV Niedziela Zwykła A

Prorok Zachariasz rozpoczyna swą działalność ósmego miesiąca, w drugim roku panowania Dariusza (1,1) czyli w listopadzie 520 r. przed Chrystusem i prowadzi ją około dwóch lat (7, 1). Miejscem jego aktywności jest Jerozolima podnoszona z ruin po powrocie znacznej części Hebrajczyków z wygnania babilońskiego.

Zachariasz jest kapłanem i równocześnie prorokiem i jest uważanym za prekursora profetyzmu apokaliptycznego. Rozważana lektura należy do drugiej części księgi, zapowiadającej nadejście królestwa Bożego, które zostanie zainaugurowane przez Mesjasza, potomka Dawida i Salomona. Królestwo to przekroczy granice Izraela: Słowo Pana zmierza do krainy Chadraku i w Damaszku znajdzie odpoczynek, gdyż do Pana należy klejnot Aramu, jak i wszystkie pokolenia Izraela (9, 1) i będzie rozrastać się obejmując liczne narody. Stanie się to dzięki świadectwu obecności Boga: Tak mówi Pan Zastępów: W przyszłości przyjdą ludy i mieszkańcy wielu miast. Mieszkańcy jednego miasta, idąc do drugiego, będą mówili: Pójdźmy zjednać przychylność Pana i szukać Pana Zastępów! - Ja także idę. I tak liczne ludy i mnogie narody przychodzić będą, aby szukać Pana Zastępów w Jeruzalem i zjednać sobie przychylność Pana (Za 8, 20-22). Takie zapowiedzi stanowią kontekst wprowadzający nas do medytacji bardzo zwięzłej zapowiedzi nadejścia Mesjasza. Autor jest pod wyraźnym wpływem mesjańskich obrazów Izajasza i Ozeasza, zapowiadających królestwo sprawiedliwości i pokoju.

Proroctwo Zachariasza spełnia się w Chrystusie, co Ewangelia Mateusza wyraźnie zaznacza cytując je w opisie mesjańskiego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Pokorny Król nie szuka światowego przepychu i potęgi „władców narodów”: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu (Mt 20, 25-28). Zachariasz zapowiada pokornego Mesjasza, który nie pragnie zemsty na wrogach, a jego bronią jest zwycięska sprawiedliwość i ogłaszanie pokoju. Z tego obrazu rodzi się smutna refleksja. Jako ludzkość niewiele zrozumieliśmy z Dobrej Nowiny i ciągle jesteśmy jak narody, które nigdy nie poznały Mesjasza. Liczymy, ile „leopardów” może bogaty świat dostarczyć Ukrainie, podziwiamy skuteczność francuskich „cezarów”, domagamy się szybkiego dostarczenia „patriotów”, jakbyśmy nigdy nie słyszeli ani proroctw Zachariasza, ani Mateusza, który konsekwentnie ukazuje, że w Jezusie spełniają się wszystkie mesjańskie zapowiedzi. A przecież tekst tak mówi o Chrystusie: On usunie rydwany, złamie łuk wojenny, ogłosi pokój. Cieszymy się jak dzieci, gdy „dobrzy” skuteczniej strzelają do „złych” i zadają im większe straty, niż sami ponoszą. Gdzie jest miejsce dla Mesjasza? Czy my jeszcze wierzymy, że On przyszedł?

Radość zapowiadana ludowi, który mozolnie podnosi Jerozolimę ze zniszczeń i odbudowuje społeczną tkankę Izraela nie zrodzi się z nowych i mocniejszych murów, lepszych przymierzy polityczno-wojskowych, pokonania wrogów, uwięzienia złoczyńców. Źródłem radości jest OSOBA MESJASZA. To Jego pokorna obecność odmieni oblicze ludu. Jednak nie zwycięskimi wojnami, ani też wolnym rynkiem czy też lepszymi zabezpieczeniami socjalnymi. Mesjasz cichy i pokornego serca obiecuje pokrzepienie, w którym nie ma obietnicy pozbycia się ciężarów tego życia, ale dar przyjmowania ich z Jego ręki, a wówczas ciężar staje się lekki, a jarzmo słodkie. Kiedy dzisiejszy świat wyrzeka się mesjańskiego królowania Chrystusa, nie wierzy w moc prośby o przebaczenie i uzdrawiającą siłę szczerego „Przebaczam!” Kościół jest wezwany, aby być nową „Resztą Izraela”, ludem, który nie zwątpi w boski sposób zaprowadzania pokoju pokorą i cichością serca. Krzyż nie może być tylko dekoracją na łańcuszku wokół szyi, ale jest wezwaniem, aby iść do Tego, który czyni ciężar życia lekkim, a postępowanie drogami Bożych przykazań słodkim. Lecz ilu wierzących zaczyna dzień z wiarą, że Chrystus usunie rydwany z Efraima (…); pokój ludom obwieści, a łuk wojenny zostanie złamany? Niestety większość rozpoczyna dzień od naiwnego szukania „dobrych” wiadomości z frontów, korzystnych wzrostów wskaźników ekonomicznych, przekonywujących obietnic kolejnych pakietów pomocowych, etc. I nic dziwnego, że stajemy się społeczeństwem coraz bardziej smutnym i zalęknionym. A przecież i do nas Zachariasz woła: Raduj się (…), wołaj radośnie (…) Król twój idzie do ciebie. On nie przegrał żadnej bitwy, a Jego sprawiedliwość nigdy nie była częściowa, dwuznaczna czy też stronnicza.

ks. Maciej Warowny

TOP