Poznaj Miłość (Oz 6, 3-6) X Niedziela zwykła A

Prorocka działalność Ozeasza rozwija się w Północnym Królestwie aż do upadku Samarii, najechanej przez Asyryjczyków w 721 roku przed Chrystusem. Osobista historia proroka staje się kanwą obrazów miłości Boga do niewiernej małżonki:

Początek tego, co powiedział Pan do Ozeasza. Rzekł do niego: Idź, weź sobie [za żonę] kobietę uprawiającą nierząd i [bądź ojcem] dzieci nierządu; bo zaiste kraj uprawia nierząd – odwracając się od Pana. Doświadczenie miłości do niewiernej żony jest dla Ozeasza alegorią nieskończonej miłości Boga do niewiernego Mu ludu, który nie troszczy się o przymierze z Bogiem, uprawia bałwochwalstwo, a jego przywódcy nie wyrażają najmniejszej chęci, aby ich rządy dokonywały się w imieniu Boga i w posłuszeństwie Jego przykazaniom. Wiele religijnych aktów jest podszytych hipokryzją, co prorok ujmuje słowami: Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy, która prędko znika.

Auto-refleksyjne wezwanie do nawrócenia oparte na dobrze rozumianej zasadzie, że nieszczęścia spadające na naród są skutkiem porzucenia Bożego Prawa, niestety nie owocują trwałością sprawiedliwości i wierności Bogu, lecz wyłącznie znajdują wyraz w mnożeniu kolejnych krwawych ofiar i całopaleń. Niestety za taką krótkotrwałą intensyfikacją kultu nie kryje się autentyczna przemiana życia i powrót do wiernego zachowania Przymierza. Dlatego prorok kładzie szczególny akcent na „poznaniu Boga”. W rozważanym tekście terminy poznać, poznanie pojawiają się trzykrotnie. Znajomość Boga nie rodzi się jednak ze znajomości teologii, dobrze rozwiniętego kultu i ofiar hojnie składanych. Ozeasz rozpoczyna swoje dzieło przywołując miłość do swej cudzołożnej małżonki. To doświadczenie jest dla niego kluczem do poznania Boga.

Bóg kocha swój lud, jak małżonek, który zakochany w niewiernej oblubienicy, nie chce się z nią rozłączyć, ale oczekuje na korzystny moment, aby przyjąć ją z powrotem do domu. Przebacza jej niewierność, a jego miłość jest płodna, dając narodziny kolejnych dzieci. Wczytując się w Ozeasza nie można wątpić, że Bóg jest zakochany w swoim ludzie, gotów mu przebaczyć jego grzechy i nieustannie oczekuje na szczere odnowienie wierności przymierzu. Miłość i znajomość Boga są prawdziwymi wyznacznikami wiary i nie mogą być zastąpione nawet największą ilością składanych ofiar. Miłość pełna przebaczenia i gotowości na powrót jest naturą Boga, który nie wątpi, że w końcu przekona niewierną oblubienicę do szczerego powrotu do Niego i do przyjęcia daru Jego miłości: I stanie się w owym dniu – wyrocznia Pana – że nazwie Mnie: Mąż mój, a już nie powie: Mój Baal. (…) I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie (2, 18. 21).

Bóg chce być poznany nie tylko jako wierny małżonek wybaczający niewierność, ale także jako kochający i pełen czułości ojciec: Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. Im bardziej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie, składali ofiary Baalom i bożkom palili kadzidła. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że przywracałem im zdrowie. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je (11,1-4). Poznanie Boga dokonuje się dzięki doświadczeniu Jego czułej miłości. Na osiem wieków przed Chrystusem, w czasach Chrystusa, jak widzimy to w ewangeliach oraz także w naszym pokoleniu łatwiej jest składać ofiary, niż autentycznie nawracać się do Boga. Łatwiej narzucamy sobie drakoński rytm nowenny pompejańskiej lub zapożyczamy się na kosztowną pielgrzymkę, niż nawracamy się szczerze, aby dogłębnie przyjąć wolę Boga.

ks. Maciej Warowny

TOP