Czy znasz imię twego Boga? (Wj 3, 1-8a. 13-15) 3 Niedziela Wielkiego Postu C

W Starym Testamencie imię Boga pozostaje ukryte za tajemniczą formułą czterech hebrajskich liter YHWH. Tłumacze będą się zastanawiać, jak najlepiej oddać sens tego słowa, ale to nie tłumaczenie literackie czy dosłowne jest najważniejsze w rozumieniu tego, co się wydarzyło pod Horebem.

Mojżesz jest powołany i posłany do potomków Abrahama, ale sam jeszcze nie zna Boga. Pyta o imię, o to czym się wyróżnia Bóg, który go powołuje do tak niepojętej misji. Bóg odpowiada tak, jakby chciał ukryć swe imię, lub powiedzieć, że On nie ma imienia, On po prostu JEST. Aleksandra Małus w artykule „Znaczenia osobiste przypisywane imieniu” pisze: „nadanie imienia oznaczało poznanie czegoś i rozciągnięcie swojej władzy nad czymś. Człowiek poznawał istoty żywe, przekonywał się o ich użyteczności (funkcji) i nadawał im nazwę. Podobnie było z imieniem nadawanym człowiekowi – imię określało istotę, funkcję, jaką pełniła dana osoba w społeczności. (…) Starożytni Egipcjanie, ale także mieszkańcy Północnego Pacyfiku, twierdzili, że własne imię trzeba utrzymywać w tajemnicy, gdyż w przeciwnym razie ten, kto nauczy się imienia, zdobędzie panowanie nad daną osobą. Imię postrzegane było jako źródło władzy i możność kierowania przeznaczeniem.”

W Księdze Izajasza znajdujemy zdanie, które możemy oczytać jako komentarz do ujawnienia imienia Mojżeszowi: Bóg nie był utworzony przede Mną ani po Mnie nie będzie. Ja, Pan (YHWH), tylko Ja istnieję, a poza Mną nie ma żadnego zbawcy. (Iz 43, 10n) Ten Jedyny Bóg powołuje Mojżesza na świadka swej obecności pełnej troski o los swego ludu. W Egipcie cztery wieki po śmierci Józefa jedyną tożsamością potomków Abrahama staje się słowo „niewolnik”. Zapoznał on swoje pochodzenie, a jedynym jego marzeniem jest najeść się po dniu wyczerpującej pracy. Dla Boga nie ma już miejsca. Poprzez znak płonącego krzewu Bóg przekonuje Mojżesza o swej obecności. Ale dopiero słowa skierowane do niego objawiają sens tego nadzwyczajnego wydarzenia. Płonący krzew staje się zapowiedzią sakramentu: „Accedit verbum ad elementum, et fit sacramentum.” Poprzez płonący krzew słowo Boga staje się widzialne dla Mojżesza.

Bóg nie odsłania Mojżeszowi sekretów swego imienia, jakby uczynił to jakiś czarownik. Jego imię nie jest skomplikowanym łańcuchem przymiotników, które miałyby oddać Jego naturę. Bóg po prostu JEST. Jego naturą jest obecność. Wszystkie inne bóstwa po prostu nie są obecne, ich nie ma. Tylko Bóg, który wkroczył w życie Abrahama, Izaaka i Jakuba, istnieje. Reszta to miraże i kłamstwa. Za każdym razem, kiedy Izrael odwróci się od tej prawdy doświadczy bolesnych konsekwencji. W Bożym JESTEM zawiera się „napatrzyłem się, nasłuchałem się, znam, zstąpiłem, aby wyrwać i wprowadzić, posyłam”. Jedyną trudnością w tej historii jest posiadanie pewności, że Bóg jest obecny tu i teraz. Dlatego pierwszym dziełem na skalę całego ludu będzie wyprowadzenie go z niewoli i poprowadzenie go poprzez pustynię. W ciągu 40 lat lud będzie się uczył Boga, poznawał swoją niewierność, odwracanie się i oddalanie się od Jego obecności, aby powracać do Niego, doświadczać Jego miłosierdzie i ojcowskiej troski.

Ewangelia tej niedzieli wprowadza dodatkowe światło na tak rozumianą obecność Boga. Każde wydarzenie, nawet najbardziej tragiczne, dla wierzących staje się wezwaniem do przemiany myślenia, do nawrócenia. „Słabością” obecności Boga jest Jego miłość do swych dzieci, która nie pozwala Mu czynić z nich niewolników Jego obecności. Drzewo figowe, które zasadzone w Ziemi Obiecanej nie wydaje owocu, to znak ludu, który odwrócił się od Boga i stał się bałwochwalcą. Wybrał obecność, która nie jest obecnością, ale pustką auto-idolatrii karmiącej się sukcesem, sławą i bogactwem. Poznanie Boga niewiele ma wspólnego z opasłymi tomami teodycei czy teologii dogmatycznej i nie jest zarezerwowane dla wybitnych czy świętych umysłów zamkniętych za murami klasztorów. Znać Boga to być świadkiem Jego obecności w świecie, w którym żyję, cierpię i przeżywam radosne nadzieje. To doświadczyć wyzwolenia od wszelkich fatalizmów spiskowych teorii dziejów na rzecz codziennego nawracania się do Boga, coraz głębszej zażyłości z Nim i w Nim, a przez Niego z bliźnimi.

ks. Maciej Warowny

TOP