Jakie owoce wydaję? (Łk 6, 39-45) VIII Ndz. Zw. C

Jezusowe Kazanie na Równinie po bardzo obrazowym i szokująco konkretnym początku, w którym zawarta jest nauka błogosławieństw, ostrzeżenie przekleństw oraz wezwanie do miłowania nieprzyjaciół, przechodzi w zbiór sentencji mądrościowych, wyrażonych prostymi i przemawiającymi do wyobraźni obrazami i przypowieściami.

Łukasz Ewangelista jest mistrzem języka konkretnego, aby jak najmniej pozostawić dowolnej interpretacji czytelnika. Kazanie na Równinie rozważamy od szóstej niedzieli zwykłej. Jego centralnym tematem jest bezwarunkowa miłość, której Bóg udziela człowiekowi (błogosławieństwa) oraz niebezpieczeństwo stawiania się w centrum własnego życia poprzez bałwochwalczy kult własnych potrzeb i ambicji (przekleństwa). Owocem przyjętych błogosławieństw jest miłość sięgająca poza granice ludzkich sił. Z błogosławieństw rodzi się wezwanie do miłowania także naszych nieprzyjaciół. Jest to podstawowy temat nauki Jezusa, a ci, którzy nie chcą go przyjąć jako światła na swoje życie są ślepcami. Jezus przychodzi, aby otworzyć nam oczy, jest naszym nauczycielem. Bez Jego „lekcji” nie wiemy co znaczy kochać, a każde nasze nauczanie, co to jest miłość, przypomina ślepego, który prowadzi ślepych.

Jednak zdolność dostrzegania uchybień wobec miłości w życiu i postawach naszych bliźnich nie czyni nas światłymi nauczycielami. Dopiero szczere poznanie własnych ograniczeń, dostrzeganie „belki we własnym oku”, zrozumienie jak bardzo nasza grzeszna, indywidualistyczna, egoistyczna natura wykrzywia prawdziwy obraz zawsze na naszą korzyść, a na niekorzyść bliźnich, pozwoli nam „być jak nauczyciel”. Człowiek „w pełni wykształcony”, to człowiek dojrzały, znający siebie, rozumiejący swoje pasje, nastroje, ambicje i pragnienia. A przede wszystkim to człowiek zdolny do miłości i pozwalający się kochać. Natomiast ostatni obraz dzisiejszej Ewangelii ukazuje prostą i oczywistą zależność pomiędzy drzewem a wydawanymi owocami. Stąd natychmiast rodzi się pytanie: jakie wydaję owoce? Bowiem po owocu poznaje się każde drzewo. W odpowiedzi na to pytanie pomaga Paweł Apostoł. Pisząc do Galatów o nieustannym napięciu pomiędzy duchem i ciałem zestawia dwie listy uczynków. Owoce ducha, czyli owoce dobrego drzewa i owoce ciała, bezpłodnego ciernia: Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. (…) Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (5, 19-21a. 22-23a).

Wydaje się, że fundamentalnym wezwaniem rozważanego tekstu jest skonfrontowanie nas z prawdą o nas samych. Jakim drzewem jestem? Dobrym czy złym? Odpowiedź przychodzi poprzez rozpoznawanie owoców naszego życia. Wzorcowa lista jest w ostatnich wierszach poprzedniego akapitu. Ale czy jestem gotów do szczerego i uczciwego odniesienia moich codziennych postaw do Pawłowej nauki o owocach ducha (drzewo dobre) i owocach ciała (drzewo złe)? W tak radykalnym postawieniu problemu Jezus dopełnia misji wielu proroków. Spójrz, daję ci dzisiaj władzę nad narodami i nad królestwami, byś wyrywał i obalał, byś niszczył i burzył, byś budował i sadził - mówił Bóg do Jeremiasza, powołując go na proroka (1, 10). Jezus wyrywa, niszczy i sadzi. Wyrywa pychę i hipokryzję z naszych serc, aby w tym miejscu zasadzić drzewo wydające najsłodsze owoce miłości, swój krzyż. Jego nauka jest jak karczowanie nieużytków, cierni i jeżyn, aby zasadzić w tym miejscu sady figowe i winnice. Każdy, kto miał do czynienia z sadownictwem lub uprawą winnicy doskonale wie, ile pracy i trudu wymagają drzewa wydające dobry owoc. Bóg trudzi się nad nami, aby najsłodszy owoc drzewa krzyża, miłosierna i przebaczająca miłość były dostępne dla świata jako owoce naszego życia.

ks. Maciej Warowny

TOP