7 grzechów głownych - GNIEW - Ks. Wojciech Rebeta

anger

Gniew – ogień zabójstwa „Miłość nie unosi się gniewem” (1 Kor 13,5c)

  Na samym początku należy jasno rozgraniczyć gniew Boga od gniewu człowieka, który może być grzeszny. Komputerowa wyszukiwarka odnajduje 431 miejsc w całej Biblii, gdie występuje słowo „gniew”, z czego 53 przypada na Nowy Testament. 

 

 To całkiem spora liczba i okazuje się, że zdecydowana większość przykładów dotyczy gniewu Boga. Trzeba to wyraźnie podkreślić, aby mieć świadomość, że może być słuszny gniew i wtedy jawi się jako coś koniecznego; trudnego, ale zmierzającego ku realizacji jakiegoś dobra. Boży gniew zawsze jest odpowiedzią na grzech człowieka, wyrazem sprzeciwu wobec pogwałcenia sprawiedliwości, „albowiem gniew Boży objawia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość" (Rz 1,18). Przywołajmy tu scenę wypędzania kupczących ze świątyni przez Jezusa przy pomocy bicza (por. J 2,13-17) czy też Jego spojrzenie z gniewem na faryzeuszy w synagodze, gdy dokonywał uzdrowień w czas szabatu (por. Mk 3,1-6). Gdy czytamy z kolei Dzienniczek św. Faustyny, możemy doświadczać pełnej powagi słów Jezusa, który wyrażał sprzeciw wobec oziębłości u kapłanów i zakonnic: „Znieść ich nie mogę, bo są ani dobrzy, ani źli [...]. Jeżeli się nie nawrócą i nie zapalą pierwotną miłością, podam ich w zagładę świata tego [...]. Dopuszczę, aby były zniszczone klasztory i kościoły" (nr 1702).

Gniew Boga jest jednak zawsze w służbie dobra i znika tam, gdzie następuje nawrócenie. Prorok przekazuje: „Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu, [...], albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem" (Oz 11, 9). Przypomnijmy też sobie jakże wymowną rozmowę Abrahama z Panem, którego stopniowo upraszał o miłosierdzie dla mieszkańców Sodomy, jeśli znajdą się w niej sprawiedliwi (najpierw miało ich być przynajmniej pięćdziesięciu, ostatecznie nawet dziesięciu) - por. Rdz 18,22-33. Odnosząc się także do przywoływanego wcześniej fragmentu Mk 3,1-6, należy stwierdzić, że oburzenie Jezusa jest spowodowane zatwardziałością serc faryzeuszy. Analogicznie, człowiek ma prawo, więcej - obowiązek, reagować na zło sprzeciwem. Stale aktualnym pozostaje wezwanie do upominania grzeszących w ramach uczynków miłosiernych co do duszy, jak podaje katechizm.

Jest jednak wielka różnica pomiędzy słusznym oporem wobec jakiegoś zła, wyrażającym się przysłowiowym uderzeniem pięścią w stół, a grzesznym gniewem, będącym wręcz przeciwnie ‑ uległością wobec zła, detonującym pokój i pojednanie. „Gniew bowiem męża nie wykonuje sprawiedliwości Bożej" (Jk 1,20). Tam, gdzie pojawia się gniew, tam dochodzi nawet do zbrodni. I tak było od początku świata. Kain rzuca się na swego brata Abla i zabija go (por. Rdz 4,3-8). Gniew Heroda prowadzi do prawdziwej rzezi niemowląt w Betlejem i okolicy (por. Mt 2,16). Jezus wprost mówi: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj! [...]. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi" (Mt 5,21-22). Święta Fustyna opisuje zachowanie szatana, który wpadał w wielką złość; chciał ją raz poszarpać na kawałki, kiedy indziej próbował z furią łamać sprzęty stojące w jej celi. Zawsze przy tego typu odwiedzinach groził, złorzeczył, krzyczał (por. Dzienniczek, nr 320, 323, 412, 418, 713).

Gniew może być wyrazem bezsilności, gdy określona sytuacja kogoś przerasta. Innym razem odsłania niepohamowaną żądzę górowania, posiadania lub panowania nad kimś. Zasadza się na totalnym i bezkrytycznym egoizmie. Jest jak bomba gotowa zawsze wybuchnąć i zmieść wszystkich w pobliżu. Zaślepia przy tym umysł, wolę i uczucia; chce hałasem zagłuszyć wszystko inne. Mówi się, że człowiek, w imię swojego zdrowia, winien od czasu do czasu się wyładować. A co wówczas ze zdrowiem innych? Istota walki z gniewem nie może polegać ani na wyładowywaniu się (opróżnianiu śmietnika), ani też na hamowaniu się (tłumieniu wulkanu). Agresja i tłumienie jej to skrajności. Gniew jest grzechem i jako taki może i musi być pokonany w procesie nawrócenia. Nie odbędzie się bez łaski Jezusa Chrystusa. Tu psychologia niewiele może, zaś Duch Zmartwychwstałego stwarza nowego człowieka.

Szcególną trudność stanowią sytuacje, w których człowiek gniewa się z powodu doznanej rzeczywiście krzywdy i nie może przebaczyć. Albo nie potrafi, choć chciałby, albo zaprawiony goryczą świadomie nie chce. Zwłaszcza ten drugi przypadek jest niepokojący. Gniew jest tutaj chęcią odwetu i prowadzi do czynów mających na celu wyrządzenie komuś krzywdy. Motyw zemsty jaskrawo sprzecizwia się przykazaniu miłości. Warto uświadomić sobie, że słowa Chrystusa o konieczności przebaczania nie muszą być traktowane tylko w kategoriach wezwania (wydają się wtedy przymusem), ale przychodzą jako pewien dar (łaska „z góry" darmo dana) i stają się szansą na uwolnienie od miażdżącego poczucia przegranej. Święty Paweł - ten, który doświadczył biczowania, kamienowania, wygnania, uwięzienia, itp.; ten, który był stanowczy, energiczny, ostry i gwałtowny - śmiało mówi: „Błogosławcie, a nie złorzeczcie" oraz „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" (Rz 12,14.21).

W kontekście tych słów chcę zacytować myśl Sługi Bożego Księdza Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego: „Ten zwycięża - choćby był powalony i zdeptany - kto miłuje. Kto nienawidzi, już przegrał". Wielkość i świętość Prymasa wyraziła się też w spontanicznej reakcji na wiadomość o śmierci Bieruta. Prymas zaczął się modlić i odprawił Mszę św. za swojego prześladowcę ku zdziwieniu wielu.

 

       Ks. Wojciech Rebeta

(za: „Angelus bronowicki" ‑ Gazeta parafii św. Michała Archanioła w Lublinie, 5(14)2007, s. 11).

 

TOP