Życie bez „kwasów” (1 Kor 5, 6b-8) Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Chociaż Apostoł Narodów nie zwraca się do chrześcijan pochodzenia żydowskiego to jednak nawiązuje do żydowskiej tradycji wyrzucania przed Paschą wszystkiego, co zakwaszone.

Dla nas jest to ważne przesłanie, iż symbolika celebracji Paschy nie straciła nic ze swej aktualności. W żydowskich domach wyznaczano osoby, które miały za zadanie poszukiwanie wszystkich pokarmów kwaszonych, czyli chamecu. Przed tą czynnością odmawianą modlitwę: „Błogosławiony jesteś Ty, Panie, nasz Boże, królu wszechświata, który uświęciłeś nas poprzez swoje przykazania i nakazałeś nam usuwanie chamecu”. Bowiem w domu nie może pozostać nic kwaszonego od wieczoru paschalnego poprzez siedem kolejnych dni, w czasie których spożywa się wyłącznie przaśny chleb. Po zakończeniu poszukiwań wypowiadano słowa: „Jakikolwiek chamec pozostający w mym posiadaniu, którego nie zauważyłem, nie widziałem, nic o nim nie wiem, niech będzie unieważniony i niczyj, jak proch ziemi”. Chamec (kwas) jest bowiem znakiem pychy, skłonności do zła i przypomina o chlebie dawanym niewolnikom w ziemi egipskiej.

Odwołując się do żydowskiego gestu oczyszczania domów z kwaszonego chleba Paweł ma na myśli bardzo konkretny problem korynckiej gminy: „Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan …” Apostoł Narodów wyrzuca koryntianom, że chrześcijanin siejący takie zgorszenie nie został wyłączony z grona wspólnoty „ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezus”, ale solidarnie broniono jego prawa do pełnoprawnego pozostania w gronie braci. Sposób rozstrzygnięcia problemu znajduje się w następujących po naszej lekturze wierszach: „Dlatego pisałem wam wówczas, byście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem, w rzeczywistości jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie siadajcie wspólnie do posiłku”. Łaska chrztu jest darem nowej natury, która objawia się w nowym sposobie życia, nie na wzór tego świata, ale „na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi”. Tak radykalna zmiana nie jest dziełem człowieka, ale darem dobroci Boga. Dlatego Pawłowe napomnienie nie ma nic z moralizowania, ale wykazuje fałszywy sposób rozumienie braterskiego miłosierdzia. Bowiem miłosierdzie nie jest zamykaniem oczu na grzech, ale denuncjowaniem go i odrzucaniem na wzór kwaszonego chleba odnajdywanego i wyrzucanego z domu przed Paschą.

W świecie, który nie chce uznać grzechu, który neguje istnienie niezmiennej i zawsze aktualnej prawdy, który koncentruje się na jednostce bałwochwalczo ją adorując Pawłowe słowa brzmią twardo. Ale to nie ja mam być mocny, dzielny i doskonały, ale Chrystus we mnie. Obrona grzechu i usprawiedliwianie go we własnym sercu uniemożliwia karmienie się Paschą, Chrystusem. Tak jak dla Żydów pierwociny wiosennych zbiorów spożywane z dziękczynieniem są znakiem przejścia ze śmierci do życia, z niewoli do wolności, z grzechu do świętości, tak karmienie się Chrystusem staje się doświadczeniem nowego życia, które jest we mnie, ale nie jest ze mnie. To dar darmo dany. Tak jak śpiewają Żydzi w czasie Paschy: „Jakże rozliczne są dobrodziejstwa, które Najświętszy na nas zesłał! Gdyby tylko wywiódł nas z Egiptu, a nie wykonał sądu na nich, już by wystarczyło. Gdyby dokonał sądu na nich, a nie uczynił tego ich bożkom, już by wystarczyło (…)”. Bóg jest Jedynym sprawcą wyzwolenia i jedynym autorem doświadczanego dobra. Przeszkodą w przyjęciu Jego darów jest to, co stare, zgnuśniałe, odpychające, egoistyczne i grzeszne w nas. Jak Izraelici, „wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek” i nie chcemy więcej żadnej wolności, bowiem wiąże się ona z wiernością i odpowiedzialnością. Dlatego sposób szukania kwasu, gorliwość niszczenia przed Paschą wszystkiego, co sfermentowane zawstydza moją gorliwość, aby wykorzenić z mego życia pychę, złość i przewrotność.

ks. Maciej Warowny